wtorek, stycznia 28

Zła wiadomość


Jak mówi sam tytuł w tym poście opublikuję złą wiadomość, a mianowicie to, że blog zostaje zawieszony. Zawieszenie spowodowane jest tym, że ostatnio nie mam weny na ten blog oraz czasu. Był to mój pierwszy blog i miałam co do niego ogrom planów, ale teraz jakoś wszystkie mi nie odpowiadają i wydają się nudne.
Nie myślcie sobie, że bloga zamykam. Po prostu go zawieszam i sądzę, że kiedyś do niego wrócę, ale nie teraz. Przepraszam was.

Jeśli chcecie być poinformowani o wznowieniu działalności bloga (która nie wiadomo kiedy nastąpi) zajrzyjcie do zakładki informowani!

Na razie żegnam się z wami i zapraszam na swoje pozostałe blogi:

Do zobaczenia. Kocham was ♥

Edit (03.05.2014): Wątpię, że kiedykolwiek dokończę tego bloga, więc nie czekajcie nawet. To nie ma sensu, ponieważ ja nie mam na niego pomysłu. Może napiszę kiedyś opowiadanie z Alex i Niall`em, ale wszystko potoczy się trochę inaczej :) Teraz zajmuję się bardziej moim blogiem ''Forget'' oraz ''Skewer'' i myślę nad założeniem nowego (kiedy skończę któreś z tymczasowych opowiadań). Żegna :* I dziękuję, że czytałyście, ponieważ był to mój pierwszy blog i gdyby nie on nie byłoby następnych ♥

wtorek, stycznia 21

Rozdział 38



NOWY BLOG http://baby-i-need-you-now.blogspot.com/ !!!


Nathan i ja siedzieliśmy w tym ogrodzie już dobre dwie godziny. Delektowaliśmy się szampanem, którego nam już brakło oraz truskawkami w czekoladzie. On wiedział co lubię. Śmialiśmy się i rozmawialiśmy o wszystkim tak jak za dawnych czasów.
- Bardzo miło się z tobą bawiłam, ale chyba muszę już wracać. - powiedziałam wycierając buzie serwetką.
- Szkoda. - posmutniał. - Musimy to jeszcze kiedyś powtórzyć. - potwierdził radośnie na co mu przytaknęłam.
Razem wstaliśmy z koca i skierowaliśmy się do wyjścia.
- Do zobaczenia. - powiedziałam próbując otworzyć drzwi frontowe, ale poczułam rękę chłopaka, która przyciąga mnie do niego. Nathan objął dokładnie całą moją dłoń, a po chwili wpił się w moje usta. Po chwili oderwał się ode mnie, a ja zmieszana sytuacją nie wiedziałam co mam odpowiedzieć.
- Do zobaczenia. - Nath puścił mi oczko, a ja ze sztucznym uśmiechem opuściłam jego dom i udałam się do siebie.
W drodze w kółko myślałam o tym co Nathan zrobił. Jak on mógł mnie pocałować? W końcu nie jesteśmy już razem, więc nie powinien był tego robić. Mogłam przerwać nasz pocałunek, a nie czekać aż on to zrobi. Jestem bezsensowna.
Pięć minut później byłam już w domu. Od razu skierowałam się do łazienki gdzie wzięłam długą kąpiel. Następnie poszłam do swojego pokoju i położyłam się spać lecz chwilę potem przypomniało mi się, że pisałam dziś do Niall`a. Szybko chwyciłam telefon z nocnej szafki, odblokowałam go i zobaczyłam jedną nieodebraną wiadomość. Od Niall`a. Od razu ją odczytałam oraz odpisałam.
Po odczytanej wiadomości postanowiłam zasnąć. Nie było to łatwe, ale próbowałam. Nawet nie pamiętam kiedy mi się to udało.

***

Byłam w szkole i czekałam na kolejną lekcję pod klasą. Kiedy zadzwonił dzwonek weszłam do środka, a po chwili ujrzałam swoją rudą koleżankę. Po tym jak się przywitałyśmy, zajęłyśmy miejsce w naszej ławce. Chwilę po rozpoczęciu lekcji do klasy wpadła Emma. Od razu zrobiło mi się milej. Nie widziałam jej od kilku dni, a wiadomość o tym, że już niedługo opuści Brixton Hill powoduje to, że teraz chcę spędzić z nią trochę czasu. Em przystawiła sobie krzesełko do naszej ławki i usiadłyśmy we trzy. Cała Emma.
Nauczycielka nawet nie zwracała na nas uwagi, ponieważ powiedziała, że nie ma sensu robić z nami lekcji, ponieważ za cztery dni koniec roku szkolnego.
- To prawda, że wyjeżdżasz? - spytałam jakbym miała nadzieję na to, że Emma dalej będzie w Brix. Po co ja się oszukiwałam. Emma smutnie tylko pokiwała głową, a ja ją przytuliłam. Po chwili Caroline także przyłączyła się do naszego uścisku.
Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę o Emmie. Ona wytłumaczyła nam, że przyjechała tutaj z rodzicami tylko dlatego, że jej babcia była chora i musieli się nią zająć, ale jej babcia zmarła, więc wracają z powrotem do Cardiff.
- Muszę wam coś powiedzieć. - mruknęłam po chwili w stronę przyjaciółek. - Całowałam się wczoraj z Nathan`em. - one zaniemówiły.
- Jak to? - krzyknęła Caroline, aż nauczycielka się spojrzała w naszą stronę.
- Przecież nie jesteście razem od miesiąca. - dodała zdziwiona Emma.
- Wiem. - przytaknęłam. Co więcej im miałam powiedzieć? Była to zwykła chwila słabości i już. Tak samo jak kilka dni temu z Niall`em. Ale z Niall`em było jakoś inaczej. Milej? Nie umiem tego określić, ale pewnie nie jedna dziewczyna marzyła o pocałunku ze swoim idolem w nocy, w Los Angeles. To bardzo romantycznie brzmi.
- Alex co ci odbiło? - przywróciła mnie na ziemie Carol. - Przecież mówiłaś, że po tym jak cię rzucił masz go gdzieś, a teraz co? - czy ona zawsze musiała mnie tak pouczać? Dobrze wiem co zrobiłam.
- To był przypadek. - tłumaczyłam. Widziałam, że Car miała na mnie znów nakrzyczeć, ale Emma ją powstrzymała.
- Daj spokój. - powiedziała Em zatrzymując Caroline, a ta już umilkła. Moja ruda przyjaciółka musiała się trochę uspokoić. Ona zawsze była taka nerwowa kiedy zrobiłam coś absurdalnego.
- Mam dla was jeszcze jedną nowinę. - uśmiechnęłam się lekko, a po chwili zobaczyłam na sobie wzrok Car. Był on trochę zły, ale z każdą chwilą zmieniał się na milszy. - Kiedy byłam w Los Angeles poznałam jakiegoś Drake`a McCurtney`a. - powiedziałam.
- Ja wiem kim on jest. - zachwyciła się Emma. - On jest szefem Carnage Records. - dodała zadowolona. Skąd ona znała tego gościa?
- I co od ciebie chciał? - spytała Car nie zwracając uwagi na Emme, która była zachwycona, że zna pana McCurtney`a.
- Zaproponował mi kontrakt. - uśmiechnęłam się, a dziewczyny cicho pisnęły z zachwytu.
- To genialnie! - odrzekła Carol. - Zgodziłaś się, prawda?
- Nie jeszcze. - odpowiedziałam, a dziewczyny pokręciły głowami.
- Zgódź się. - nalegała Emma, ale ja nie byłam co do tego pewna. Czy mam się plątać w cały ten show biznes? To raczej nie w moim stylu. Powinnam chyba skupić się na nauce, na zdobyciu zawodu, pracy, a nie na śpiewaniu. W końcu w jeden dzień mogę śpiewać, a na następny dzień mogę stracić posadę piosenkarki. Taki jest ten świat. Nigdy nie wiadomo ile czasu utrzymam się na rynku itp. Nie wiem czy warto.
Dziewczyny namawiały mnie na to cały dzień. Zdecydowałam się, że zadzwonię do pana McCurtney`a, ale na razie nie podejmę decyzji.
Wszystkie wyszłyśmy na dziedziniec szkolny. Wyciągnęłam telefon, wybrałam numer, który miałam zapisany na jego wizytówce i czekałam na sygnał.
- Halo? - usłyszałam męski głos. Był to chyba on.
- Dzień Dobry. - przywitałam się. - Tutaj Alex Collins.
- Alex! - powiedział ucieszony. Widocznie nadal mnie pamięta. - Witaj. Co u ciebie?
- Bardzo dobrze, dziękuję. Dzwonię do pana, ponieważ zdecydowałam się.
- Na podpisanie kontraktu?
- Na razie nie. Chciałabym porozmawiać.
- Dobrze. To może spotkajmy się dziś o 17:00 w Cafe Gossip. Wiesz gdzie to jest?
- Tak, tak. Niedaleko mnie.
- To świetnie. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia. - wcisnęłam czerwony guzik. Pan Drake jest na prawdę miły. Sądzę, że gdybym zdecydowała się na współpracę z jego firmą byśmy się bardzo dobrze dogadywali. Na prawdę.
- I co? - spytała zaciekawiona Caroline.
- Jestem dziś umówiona z nim na rozmowę. - odpowiedziałam.

***

Wracałam już do domu. Dobrze, że dziś kończyłam o 15:00, bo musiałam się jakoś przygotować na spotkanie z szefem Carnage Records. Kiedy szłam myślałam o tym jak spotkam się z Niall`em. Wiem, że do weekendu jeszcze długo, ale strasznie się tym przejmowałam. Jak miałam zacząć naszą rozmowę? Wiadome było, że będziemy rozmawiać o tym pocałunku. Niby nie ma o czym mówić, ale jednak przez to między nami jest dziwna atmosfera. Trzeba coś na to zaradzić.
Byłam już prawie przy swoim domu kiedy zobaczyłam Nathan`a. Skąd on się wziął? Chłopak zaczął biec w moją stronę.
- Hej. - powiedział kiedy znalazł się obok mnie. Nim się spostrzegłam Nath mnie pocałował. Tym razem szybciej przerwałam pocałunek z nim.
- Co ty wyprawiasz? - odepchnęłam go od siebie. Blondyn nieco się zdziwił.
- Jak co? - zapytał. 
- Po co mnie pocałowałeś? - spytałam wściekle. Miałam go już serdecznie dość. Myślałam, że to wczoraj to zwykła wpadka, a on to pogłębia. Niech sobie lepiej odpuści.
- Nie mogę? Myślałem, że od wczoraj jest już wszystko między nami dobrze. - spróbował mnie przytulić, ale wyrwałam się od niego.
- Myślisz, że wróciłam do ciebie? - krzyknęłam mu prosto w twarz. - Miesiąc temu potraktowałeś mnie jak idiotkę, a ja tego nigdy nie zapomnę. - syknęłam, a łzy nabrały się do moich oczu. Moja cholerna wrażliwość.
Odeszłam kawałek od chłopaka i przyspieszyłam, aby jak najszybciej dojść do domu. Nawet nie zauważyłam kiedy pojedyncze łezki płynęły po moich policzkach. Jestem głupia, że płaczę przez takiego dupka. Nie powinnam. 

_________________________________________________________________

Czołem!! Rozdział pojawił się po ponad dwóch tygodniach, a jest do du*py :C Przepraszam, że mi nie wyszedł. Mam pomysły na kolejne rozdziały, a na bieżące nie. 

Na pewno zauważyliście nowy szablon na blogu. Co o nim sądzicie? Podoba się? Moim zdaniem jest całkiem ładny. Najbardziej podoba mi się nagłówek ♥


CZYTASZ = KOMENTUJESZ


NOWY BLOG http://baby-i-need-you-now.blogspot.com/ !!!

niedziela, stycznia 5

Rozdział 37

Idąc korytarzem natknęłam się na Nathan`a.
- O Alex. - ucieszył się. - Hej. - powiedział przytulając mnie do siebie. Nie ukrywam, że lekko się zdziwiłam.
- Cześć. - wydusiłam zdziwiona. Jeszcze jakiś miesiąc temu chamsko mnie rzucił przez telefon, a teraz przytula mnie na powitanie. Coś jest nie tak.
- Gratuluję świetnego występu. - uśmiechnął się i położył swoją rękę na moich ramionach oplatając je.
- Dziękuję. - powiedziałam ze sztucznym uśmiechem i wyślizgnęłam się z jego objęć. - Pamiętam, że przed wczoraj do mnie dzwoniłeś. - przypomniałam. - Co chciałeś? -
- Chciałem się z tobą spotkać. - uśmiechnął się. - Może być dziś o 19:00 u mnie? - nie wiedziałam co mam zrobić. Odmówić czy się zgodzić. Z jednej strony nie miałam ochoty na żadne spotkanie z nim, ale z drugiej nie chciałam być chamska.
- Dobrze. - wymamrotałam z pod nosa. Nathan widać się bardzo ucieszył, ponieważ zaraz pożegnał się ze mną i pobiegł na lekcje. Nawet nie zauważyłam, że minutę wcześniej zadzwonił dzwonek.
Chwilę potem weszłam do klasy. Poszłam usiąść do swojej ławki. Siedziała tam już Caroline, zdziwiłam się, że nie usiadła z Emmą, ale nigdzie jej nie dostrzegłam. Car wydawała się być lekko smutna.
- Hej. - powiedziałam radośnie i przytuliłam ją na powitanie.
- Cześć. - odwzajemniła uścisk i była bardziej weselsza.  Wyciągnęłam potrzebne książki i zaczęła się lekcja. Podajże była to biologia. Był ostatni tydzień szkoły, a pani McCurdy dalej prowadziła z nami normalną lekcję. Jeszcze pytała kilka osób na samym początku zajęć. Co za kobieta.
- Dlaczego jesteś smutna? - spytałam w połowie lekcji, ponieważ wyraz twarzy Carol znów był nieciekawy.
- Miałam Ci powiedzieć wcześniej, ale nie chciałam Cię martwić przed występem. - powiedziała cicho ze spuszczoną głową. Wystraszyłam się, że to może być coś na prawdę poważnego. Chwilę potem Car zaczęła mówić. - Bo, bo... Emma wyjeżdża z powrotem do Cardiff. - powiedziała z nutką smutku w głosie, a jej oczy mimowolnie się zeszkliły od napływających łez. Emma była najlepszą przyjaciółką, moją jak i Caroline, ale jednak sądzę, że z Carol miała ona lepszą więź. Przez pół lekcji pocieszałam Caroline, ponieważ na prawdę się tym smuciła. Teraz wiedziałam dlaczego Em nie ma dziś w szkole. Pewnie się pakuje lub coś podobnego. Dlaczego one nie powiedziały mi o tym wcześniej?
- Nie smuć się Car. - pocieszałam ją. - Przecież przeżyjesz bez Emmy. Jakoś damy radę. - mówiła, ale były to tylko puste słowa. Tak, to było smutne, że już za tydzień Emma będzie jakieś 500 km od nas. Możemy ją odwiedzać z Caroline, ale rzadko. Przejechać 500 km to nie jest tak łatwo i szybko.
- Bez niej przeżyje, ale jak stracę ciebie to już nie. - powiedziała i jedna łza spłynęła po jej policzku. Wiedziałam, że Carol jest wrażliwa, ale nie myślałam, że aż tak.
- Nie stracisz mnie. - mówiłam do niej, ale ona tylko niechętnie wzdrygnęła głową i przewróciła oczami.
- Em wyjedzie, a ty w końcu pewnie przeprowadzisz się do Londynu i zostaniesz sławna. Na pewno. - Car od razu wymyśla głupoty. Przecież nigdy nie przeprowadzę się do Londynu, a tym bardziej nie będę sławna. Ona już na prawdę kiepsko mówi.
- Przestań. - zaśmiałam. - Wszystko będzie dobrze. - pocieszyłam ją i wytarłam kolejną łzę, która samotnie płynęła po jej bladym policzku. Po tym Car już się uspokoiła, a kilka minut później zadzwonił dzwonek na przerwę. Obydwie poszłyśmy na dziedziniec, a tam opowiedziałam jej o tym, że Nathan zaprosił mnie dziś na randkę. Nie, nie na randkę, na spotkanie. Nie pójdę przecież na randkę ze swoim byłym chłopakiem, prawda?
- Alex zdecyduj się w końcu. - powiedziała Car, która delektowała się słońcem, wyciągnięta na małej, niebieskiej ławeczce przed szkołą.
- O co ci chodzi? - spytałam ze zdziwieniem przeczesując włosy lewą ręką. Tak, byłam leworęczna.
- Chodzi mi o to, że byłaś z Nath`em, a potem śliniłaś się do Niall`a i co? Znów chcesz być z Nathan`em? - zaśmiałam się na jej słowa. Mówiła dzisiaj takie brednie jakich nie słyszałam odkąd ją poznałam. Że niby ja ślinię się do Niall`a? Taka szara myszka jak ja ma mieć na oku jakąś super gwiazdę taką jak Niall... który i tak już jest zajęty. Nie było w tym ani grama prawdy... Ale całowałam się z Niall`em. Chyba był to tylko przypadek, ale nie mam siły sobie tego przypominać. Choć było całkiem miło.
- Wcale nie. - powiedziałam stanowczo, a ona tylko cicho zaśmiała się na moje słowa. - Skończmy ten temat. - nie chciałam już dłużej drążyć o tym dyskusji. Rozmowa o Niall`u i Nathan`ie była dla mnie denerwująca.
- A tak w ogóle to jak występ? - zapytała po chwili Caroline.
- Super. - powiedziałam zadowolona. - Trochę się denerwowałam, ale... - zacięłam się. Dalej miałam powiedzieć, że Niall mnie pocieszył i dodał otuchy, aby wyjść na scenę, ale wolałam o tym nie wspominać. - Ale było wszystko ok.  - dokończyłam po dłuższej chwili. Car chyba ledwo co w to uwierzyła, ponieważ krzywo się na mnie spojrzała, a ja tylko wzdrygnęłam ramionami.
- Widziałam występ w telewizji. - pochwaliła się. - Widziałam też, że Niall w kółko spoglądał w twoją stronę. - dodała z łobuzerskim uśmieszkiem. Takie kłamstewka to nie w stylu Caroline. O co chodzi?
- Skończy już o nim. - zdenerwowałam się teraz. Ile ona może o nim mówić? Ja nie miałam na to ochoty od czasu kiedy się pocałowaliśmy. Wiedziałam, że z mojej strony był to przypadek, ale nie wiedziałam jak było u Niall`a, ale raczej nie zrobił tego celowo. Cholera! Jestem głupia, że nie porozmawiałam z nim o tym od razu. Oczywiście miałam cykora. Jak zacząć ten temat? Co on odpowie? Takie pytania w tedy chodziły po mojej głowie, więc postanowiłam z nim nie rozmawiać... Ale to był błąd. Chętnie bym to naprawiła, ale nie wiem kiedy znów się zobaczymy.
Po mojej głośniejszej wypowiedzi Carol siedziała już cicho. Wiedziała przecież, że nie jestem na nią zła tylko, że troszkę mnie poniosło. Pięć minut później było już wszystko ok.
Kilka godzin później wracałam już do domu. Kiedy przechodziłam obok boiska dostrzegłam, że Nath ma trening razem ze swoją drużyną. Chłopak po chwili mnie ujrzał i pomachał mi. Niepewnie podniosłam rękę w górę i zrobiłam to samo. On był jakiś dziwny dzisiaj. Miesiąc ze sobą nie rozmawialiśmy, a tak nagle chce się ze mną umówić.
Później udałam się w stronę domu. Po piętnastu minutach byłam już na miejscu. Niepewnie weszłam do domu i zobaczyłam trzy duże torby na środku korytarza. Oznaczało to, że rodzice już wrócili. Ze sztucznym uśmieszkiem weszłam do salonu gdzie byli już wszyscy domownicy. Janette i Maddie chwaliły się dziadkowi co kupiły sobie w Melbourne, a mama z tatą pokazywali babci wszystkie zdjęcia.
- Cześć. - powiedziałam wchodząc do pomieszczenia, aby przypomnieć, że już jestem. Rodzice bardzo się ucieszyli kiedy mnie zobaczyli. Zaczęli się ze mną witać i wypytywać czy wszystko było dobrze. Ja spojrzałam się tylko na babcie, która puściła mi oczko i zatwierdziłam, że wszystko było w jak najlepszym porządku. Babcia jest kochana. Mogę jej mówić dosłownie wszystko, a ona nigdy nikomu nie powie. Nawet rodzicom.
Po powitaniu z rodzicami udaliśmy się na obiad. Przy stole musiałam wysłuchiwać co Maddie i Janette sobie kupiły, co widziały. Nie zbyt mnie to interesowało, ponieważ ja w głowie nadal miałam pocałunek z Niall`em. Postanowiłam, że dziś do niego napiszę. Muszę się z nim spotkać.
Kiedy zjedliśmy obiad i pozbyłam się moich sióstr udałam się na górę. Nie zwróciłam nawet uwagi jak czas szybko poleciał. Jest prawie 18:00. Muszę się jakoś sensowniej ubrać, ponieważ nie mam zamiaru iść ubrana tak jak teraz. Włożyłam na siebie fioletowe rurki, czerwono - białą bokserkę w paski, a na to wszystko zarzuciłam lekką, czarną bluzę. Wiem, że był początek lata, ale zbliżał się wieczór, więc robiło się dość chłodnawo. Swoje włosy tylko rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Nie lubiłam mieć ich związanych. Na twarz nałożyłam lekki makijaż i byłam gotowa. Była prawie 19:00. Aż się zdziwiłam, że tak długo się szykowałam. Przed wyjściem postanowiłam napisać jeszcze sms`a do Niall`a.
Po wykonanej czynności oznajmiłam rodzicom, że idę do Nathan`a.
- Miłej randki. - powiedziała mama na do widzenia. No tak, ona jeszcze nie wie, że zerwaliśmy. Dziwne, ale minęło tak dużo czasu, a nie zdążyłam jej o tym powiadomić. Wiem, że byłaby bardzo smutna, ponieważ ona go bardzo lubi i twierdzi, że Nath jest najlepszym co mnie w życiu spotkało. Ja mam na ten temat trochę odmienne zdanie.
Pięć minut później byłam pod jego domem. Weszłam po trzech schodkach i znalazłam się na prześlicznej werandzie. Było tutaj dużo kwiatów doniczkowych, a w rogu po prawej stronie wisiała trzy osobowa huśtawka. Pamiętam, że często się na niej bujaliśmy razem z Nath`em. Było nam w tedy tak dobrze i myśleliśmy, że kontakt między nami się nigdy nie zepsuje. Niestety myliliśmy się.
Po tym jak zakończyłam podziwianie werandy, ostrożnie zapukałam do drzwi. Po chwili się otwarły, a za nimi stał Nathan. Był bardzo wystrojony. Miał na sobie czarne jeansy i białą koszulę. Było mi trochę głupio, że jestem ubrana tak zwyczajnie w przeciwieństwie do niego, ale on za bardzo się tym nie przejął.
Przywitaliśmy się, a on poprowadził mnie do ogrodu. Przez drzwi ogrodowe widziałam jakieś małe światełka, ale nadal nie wiedziałam co to jest. Kiedy wyszliśmy na zewnątrz okazało się, że jest tutaj chyba ze sto mały świeczek, których płomyki kołyszą się w rytm wiejącego, delikatnego wiaterku. Pomiędzy świeczkami był rozłożony mały kocyk w czerwoną kratkę, a na nim stało jakieś jedzenie. Nie wiedziałam co mam na to wszystko powiedzieć. Nathan tylko uśmiechnął się do mnie uroczo, złapał mnie za rękę i poprowadził na koc. Usiadłam na nim, a on przysiadł się do mnie. Oby dwoje uśmiechnęliśmy się do siebie, a on otworzył szampana. Nie pijam alkoholu, ale dziś nie mogłam się oprzeć. Chłopak nalał nam do kieliszków trunku. Stuknęliśmy nimi i wypiliśmy po symbolicznym łyku.
- Ja, ja... - jąkałam się nie umiejąc znaleźć odpowiednich słów na to wszystko. - Nie wiem co powiedzieć. - mruknęłam z zachwytem po chwili. Zaskoczył mnie tym wszystkim. Bardzo.
- Nie musisz nic mówić. - uśmiechnął się.

________________________________________________________________________

Czytasz = komentujesz (proszę, skomentuj choćby jednym słowem♥)

I co sądzicie? W tym rozdziale nie było niestety Niall`a, ale za bardzo rozpisałam się przy rozmowie Caroline i Alex xD Sorry. Niall będzie na pewno w następnym rozdziale, na który już mam pomysł :D

Dziękuję za komentarze do poprzedniego rozdziału i czekam na następne <3

PS: Niedługo na blogu pojawi sie nowy szablon, będzie zmiana tytułu bloga oraz wyglądu bohaterów + będzie stworzony zwiastun. Będzie rewolucja!

A tak w ogóle to dzisiaj moja pierwsza rocznica bycia Directioner ♥ I zajrzyjcie do zakładki ''Wywiad''!

Zapraszam na bloga mojej kumpeli ->  http://amazing-xx.blogspot.com/